Albert Einstein za pomocą niezwykłej intuicji dokonał odkryć koniecznych do wyjaśnienia natury czasu, przestrzeni oraz grawitacji. Jego słynna teoria względności rzuciła światło na mnóstwo dylematów naukowych. Od właściwości czarnych dziur, przez nieprzekraczalną prędkość światła, aż do zagadnienia czasu pracy kierowcy. Bo zarówno w bezkresie kosmosu, jak i za kierownicą ciągnika siodłowego wszystko jest relatywne. I względnie zrozumiałe.

Znany wszystkim, rozczochrany geniusz poświecił frapującym go problemom naukowym całe swoje zawodowe życie. Dla kierowcy zrozumienie aktów prawnych regulujących czas pracy, to tylko jeden z elementów jego rutyny codziennej. Jeden i na pewno nie kluczowy. Do tego, choć znajomość teorii względności Einsteina na pewno rozwija intelektualnie, to jej nieznajomość nie ma przykrych następstw. Natomiast, brak pełnej wiedzy na temat czasu pracy kosztuje i można ten koszt wycenić na konkretne kwoty.

Niezbędna wiedza tajemna

Ze świecą szukać truckera, który o czasie pracy wie wszystko, wszelkie tajniki ma rozpracowane i zna całą gamę interpretacji prawa. Nic dziwnego, bo przecież w gąszczu regulacji, rozporządzeń i ustaw, który na domiar złego podlega nieprzerwanemu poplątaniu przez wyjątki, odstępstwa i nowelizacje można zgubić drogę. A przecież unormowanie czasu pracy kierowców, to zagadnienie niezwykle ważne. Mające na celu przede wszystkim zwiększenie bezpieczeństwa na drogach.

Szkoda tylko, że na każdą zasadę mającą zatrzymać zmęczonego kierowcę na parkingu przypada po kilka wyjątków. Jakby tego było mało, to jeszcze większość regulacji jest niejednoznaczna i zależy od nieskończonej ilości zmiennych. Kiedy myślimy, że wiemy już wszystko dowiadujemy się o przepisie, który wszystko wywraca do góry nogami. W takich warunkach kierowcy nie do końca rozumieją, co dokładnie mają robić. Trudno jest im też dzielić się wiedzą, bo jak we dwóch zdaniach opisać zasady czasu pracy przed, w trakcie i po przeprawie promowej. To niemal niemożliwe.

Dla przykładu przypowieść o kierowcy, który musi mieć przerwę po sześciu godzinach pracy rozumianej jako np. połączenie jazdy z innymi czynnościami, które należą do jego obowiązków. Taka przerwa może trwać pół godziny albo 45 minut. W tym miejscu dzieje się magia, bo przepisy mówią, że wymagana długość przerwy zależy od tego, czy kierowca w danym cyklu dobowym ma zamiar pracować poniżej, czy powyżej dziewięciu godzin. On musi to wiedzieć z góry, przewidzieć to, a przecież na drogach nie wszystko da się tak łatwo zaplanować. Zagmatwane? Jak najbardziej.

Z braku zrozumienia tematu tworzą się parkingowe mity, które jeszcze bardziej plączą cały obraz przepisów regulujących czas pracy, co psuje szyki wszystkim osobom odpowiedzialnym za szkolenia dotyczące tego zagadnienia. To też problem samych kierowców, bo ulegając dezinformacji narażają się na kary finansowe.

Czas pracy w ryzach

Na YouTube’owym kanale CplusE Omega Pilzno postanowiliśmy uporządkować wspomnianą gęstwę przepisów i zająć się czasem pracy od podstaw. Brakuje bowiem całościowych opracowań, które – z myślą o kierowcach – starałyby się okiełznać ogrom zagadnienia. A potrzeba była wielka, bo w trakcie krótkiego istnienia kanału, ten temat w komentarzach widzów przewijał się najczęściej.

Po konsultacjach z osobami zawodowo zajmującymi się regulacją czasu pracy kierowców Adam Wołowiec przedstawia temat możliwie przejrzyście i bez zbędnego gmatwania. Nie unikamy pytań. W odpowiedziach zajmujemy się obalaniem panujących na ten temat mitów. Chcemy, by czas pracy kierowców ciągników siodłowych przestał być dla najbardziej zainteresowanych osób zagadką, niczym dla większości z nas skomplikowana i nieprzystępna teoria względności Einsteina.

Serię o czasie pracy kierowcy można obejrzeć tutaj: http://bit.ly/czaspracykierowcy

FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Omega Pilzno
Napisane przez Omega Pilzno