Napędy elektryczne w branży TSL stają się faktem, bo wbrew pozorom tytuł wpisu nie odnosi się do dziecięcej zabawki, tylko do 1000 konnej „bestii” napędzanej ogniwem wodorowym. Nowatorski ciągnik siodłowy zaprezentowany ma zostać w połowie października, ale już teraz wzbudza entuzjazm na równi z licznymi wątpliwości. Czy tak będzie wyglądała przyszłość transportu drogowego?

Ciągnik siodłowy napędzany silnikiem elektrycznym jeszcze kilka lat temu mógł wydawać się jedynie nierozsądnym pomysłem zakochanego w ekologii marzyciela. Ellon Musk udowodnił jednak, że śmiałe idee są możliwe do zrealizowania. Wystarczy determinacja.

NIKOLA ONE – taką nazwę nosi nowatorska ciężarówka – nie będzie emitować żadnych spalin i w zależności od obciążenia ma osiągać zasięg do 1,2 tys. mil, czyli w przeliczeniu niemal 2 tys. kilometrów. Do tego – dzięki ogniwom wodorowym – nie będzie konieczne jej ładowanie. Brzmi jak ideał, ale w tej beczce miodu jest pokaźna łyżka dziegciu. Na świecie brakuje bowiem odpowiedniej infrastruktury, która umożliwiłaby tankowanie takiego pojazdu wodorem, a to nie jest jedyna przeszkoda.

Silniki diesla znikną z dróg?

Koniec ery diesla na pewno nie nastąpi szybko, bo pomysł Nikola Motor Company – pomimo tego, że wydaje się być racjonalnie przemyślanym – wymagał będzie dziesiątek lat przygotowań związanych z budową infrastruktury, punktów tankowania oraz przekonywaniem firm z branży TSL, że wymiana taboru na elektryczny się opłaci. Na tę chwilę nie wiadomo nawet, czy w USA, gdzie pomysł ma szansę zostać wdrożony jako pierwszy, znajdą się firmy gotowe na kupno takiego sprzętu.

Trzeba przyznać jednak, że projekty takie jak NIKOLA pokazują, że logistyka – motor napędowy istnienia wielu innych branż – jest na celowniku wynalazców i wizjonerów, co rozpościera również przed nami pejzaż ekscytujących zmian, na które nie możemy się doczekać.

FacebookTwitterPinterestGoogle +Stumbleupon
Omega Pilzno
Napisane przez Omega Pilzno